Monday, December 9, 2013

Dendrobium i Sweet Treats 2012 - cz. 3

Zupełnie nie wiem jak to się stało, że ... nie pochwaliłam się w ubiegłym roku swoimi pierniczkami. Miało być ich sporo, skończyło się na trzech, bo tyle zdążyłam do świąt. Niby obiecałam sobie, że po świętach doszyję guziczki, że wyhaftuję jeszcze kilka. Potem rozbierając choinkę obiecałam sobie, że za rok, że na kolejne święta będą kolejne trzy, ale .... święta tuż, tuż, ja zapisana na kolejne dwa SAL-e i zupełnie ze wszystkim w lesie
Tak więc prezentuję te ubiegłoroczne i ... może za rok przybędą kolejne trzy?



Pozdrawiam ciepło

7 comments:

  1. Zgrabniutkie pierniczki uszyłaś ;-)
    Moje były troszkę toporne ;-(

    ReplyDelete
  2. Hey. Nadal jem przynajmniej w 80% wegańsko. Choroba, trzy miesiące w szpitalu zrobiły swoje, tam nikt mi nie gotował specjalnie dla mnie, btw. niestety niekóre produktu odzwierzęce hamują jej objawy, a wierz, że i tak nie jest mi łatwo normalnie funkcjonować. Nadal nie jem mięsa i nigdy nie ruszę, jem jedynie czasem nabiał, zawsze bio i pewnego pochodzenia. Jajka kupuje bio od gospodarstw biologicznych., gdzie kury latają sobie luzem po podwórku. Mleko jeśli kupuję to też zawsze bio i tylko dla męża.

    ReplyDelete
  3. Tak, wyciągać wnioski po zdjęciach na instagramie....

    ReplyDelete
  4. Takie pierniczki lubię w każdej postaci :-) Pozdrawiam ciepło!

    ReplyDelete
  5. bardzo ładne :) lubię pierniczki... jeść.

    ReplyDelete